Duch inspiracji

Duch inspiracji

Od lat juz czekam na daimoniona, na ducha inspiracji. Żeby przyszedł, zeby natchnął mnie twórczością bezkresną, co rozciąga się jak stąd do tamtąd, gdzie świat kolorowszy, migotliwy i szczęśliwszy. Bo wierząc od lat że tylko poprzez twórczość pisarską potrafię wydobyć się sama z siebie, z włąsnej niemocy i bezradności, zakopałam się tylko głębiej i mocniej w niebycie i oczekiwaniu.

Oczekiwałam od lat na coś, co spadnie z nieba, natchnie mnie i odtąd już będzie dobrze. Zupełnie jak w tych bajkach o śpiących księżniczkach i rycerzach wyzwolicielach. I ja byłam tą śpiącą a dajmonion, moje natchnienie miał pojawić się i zbawić udręczony umysł. A tymczasem natchnienie jest tylko wynikiem pracy, wysiłku, prób podejmowania, wciąż i wciąż od nowa. To jak lewdo widoczny przebłysk czegoś, intuicji, która migocze delikatnie w rozświetlonym lampą pokoju. Trzeba byc tam na miejscu i aktywnie wypatrywać a wtedy może będzie się pobłogosławionym przez chwilę, przez ten jeden moment tą odrobiną natchnienia. A może nie przyjdzie ono nigdy ale moje wysiłki żeby pisać i żeby tworzyć nie pójdą na marne.

Bo co jeśli te wszystkie opowieści o wielkim talencie i cudzie natchnienia, twórczej inspiracji to tylko ściema, wielki kłam, zapewniający pozycję nielicznym, tym którzy rzekomo dar ów posiadają. Kłamstwo które trzyma nas masy ludzi w niedziałaniu poprzez wiarę ze my właśnie nie jesteśmy tymi wybrańcami muzy artystycznej?

Tak więc dzisiaj siadam i zapisuję potok myślowy, bo przecież dzień po dniu wypluwamy z siebie setki tysiące myśli, tych bardziej lub mniej udanych. Więc może wystarczy po prostu siąść i zacząć przelewać strumień przepływającej świadomości na papier a słowa pojawiają się same. To w trakcie pisania wszystko samo niemalże się tworzy a ja staję się świadkiem jedynie tego co pojawia się na mojej kartce.

Dodaj komentarz