Efekty zmiany perspektywy

Efekty zmiany perspektywy

I tak oto rozpoczęłam pracę nad rozwojem własnym poprzez terapie i coaching alternatywny. Takie tam gadanie o problemach, marzeniach, planach, następnie medytacje, wizualizacje, autohipnoza. Połączyłam się z moją podświadomością i wydało mi się to głupie jakieś, dziecinne, nieprawdziwe. ‘Hej, król jest nagi!’ chciałam krzyknąć. To nie działa, ja tu spędzam czas na pogaduchach i wizualizacji, tam czeka życie i przecież nic się nie zmienia. A jednak się zmieniło. Niby nic, niby niewiele, a jednak. Po raz pierwszy od lat, wysiadając z autobusu, zachwyciłam się niebem, spojrzałąm w górę, na stłoczone białym puchem kumulusy, sunące majestatycznie po błękicie nade mną. Spojrzałam w dó ł i zachwyciłam się delikatnością stokrotek, które bieliły się na zieleni lipcowej trawy. Trwałam w tym zachwycie jak dzieciak parę dobrych chwil, aż w mojej samo-udręczjącej się głowie pojawiło się z wolna rozluźnienie, postępujący relaks, jakby naturalnie wytworzona bezuboczna skutkowo morfina, rozlewająca się w żyłach, mięśniach, naczyniach krwionośnych i włosowatych, wyczuwalnych tuż pod skórą w swym radosnym drżeniu. I opanowała mnie błogość, stan odurzenia. Zupełnie za darmo, bez strzykawek, prochów, ani skutków ubocznych. A wszystko wzięło początek w mojej głowie. Czyżby ktoś wreszcie znalazł ten przełącznik we mnie samej, ten którego całe życie szukałam? A właściwie to chyba ja sama dotarłam do niego, do swojego raju, nawet jeśli tylko na chwilę, na ulotny moment, mrugnięcie powiek w nieskończoności zmartwień.

Warto było, bo oto wiedziałam, że ten spokój jest tam, wewnątrz i że mogę do niego dotrzeć.

Po kilku dniach rozejrzałam się wokół, na przechodniów na ulicy i wydało mi się , żę widzę ten cyfrowy matrix, jaki każdy z nich nosi w sobie, i że percepcja świata wokół każdego jest inna, jak półprzezroczysta powłoka, zakrzywiająca przestrzeń wokół każdej osoby. I nie mogą zobaczyć świata takim , jakim on jest, bo ten program w ich głowach zakrzywia wszystko, koloryzuje, przestawia, zakłada filtry i pozwala widzieć tylko to, co z punktu widzenia osbistego matrixa jest słuszne.

Nie ma już autorytarnego, totalitarnego systemu narzucającego swoją wolę z zewnątrz i wszyscy są wolni. A jednak nie są, bo każdy ma swój system operacyjny w sobie i każdy ma inny, choć podobny. A wszystkie matrixy tworzą sieć, jakby błonę nad ludźmi utkaną, duchem kapitalizmu, konsumpcjonizmu, egotyzmu przesyconą. Wyglądało to jak jakby jeden ogromny, oddychający milionami płuc stwór, który unosił się nad miastami. I nikt już nie myśli za siebie ale bezwolnie poddaje się temu potworowi wyrosłemu na chciwości, napędzanemu potrzebami rynku i zbytu. I chciałam wołać na ulicy – otwórzcie oczy ludzie, zrozumcie, zacznijcie żyć. Ale wiedziałam, że nikt mnie nie usłyszy, nikt nie zrozumie, że mój głos stanie się głosem szaleńca na rogach ulic. Może spojrzą, wzrusza ramionami, zaśmieją się z kolejnej co zmysły postradała, może zadzwonią po policję lub straż miejską żeby usunęli tą, która zakłóca porządek społeczny. I wrócą do swoich zajęć, jakby nic się nie wydarzyło, tak samo jak robią przy słuchaniu wiadomości o kolejnym trzęsieniu ziemi, powodzi, morderstwie, wojnie domowej. ‘To straszne, to okropne’ mówią. I zaraz wracają do niedokończonej kolacji. Odwrócą się, wezmą do ust kawałek kiełbasy, szynki, czy sera i już po chwili nie będą pamiętać. Bo to nie o nich, to gdzieś indziej, w innym świecie, innym ludziom się dzieje, po co myśleć. Ich wrażliwość, nawet jeśli była kiedyś, już została dawno temu stępiona poprzez lata ekspozycji na cierpienie innych, ciekłokrystalicznym odbiornikiem, który oddala problemy, izoluje je na bezpieczną odległość a zaraz potem zabawia kolorem, muzyką, natłokiem pustej gadaniny. Wszystko dzieje się daleko i nie dotyczy mnie. Poproszę kolejny kawałek ciasta. Już brzuch pełny, już mózg pobudzony dawką glukozy i telewizyjnych bodźców wytwarza odpowiednią dawkę endorfin. Jest przyjemnie i nie muszę nic robić więcej. Mogą jeszcze napić się wina, regulatora nastroju, włączyć serial – znieczulacz i na wpół uśpieni, w niemyśleniu, rozbawieniu, zakończyć kolejny dzień.

Dodaj komentarz