Medytacja narodzin z Elą

Medytacja narodzin z Elą

Robię ją po raz piąty lub szósty. Za każdym razem wywala mnie tuż przed narodzinami. Albo zasypiam albo zacina się internet…akurat w tym samym momencie…coś we mnie się blokuje…coś nie jest jeszcze gotowe.

Dziś jest inaczej. Wszystko płynie – nie jestem zmęczona, nie mam mgły w głowie. Robię, działam.

Od samego początku robi mi sie niedobrze, mdło. Czyżby coś  z żołądkiem?

Mdłości są do wytrzymania. Widzę noworodka, zarodka, wchodzę w niego. Jestem w łonie matki. Jest tam też Ela. Wyciągam miniaturowe rączki z fasolki zarodka i chwytam Elę za ręce, czuję sie bezpieczniej. Wokół czuję mnóstwo emocji: obrzydzenie, strach, gniew, żal. 

Medytacja trwa dalej, pojawiają się energie  światła, wypełniają mnie. Zaczynam rosnąć. Ciężko mi oddychać. Co znowu? Zaczynam rzęzić, coś siedzi mi na płucach, duszę się i krztuszę.

Medytacja trwa. Oddycham głęboko. Trwam w oddychaniu, powoli uspokajam się. Otoczona światłem czuję się spokojniejsza. Rosnę. Na chwilę myśli odpływają. 

Za chwilę wracam. Mam już rączki, nóżki, wszystkie narządy. Jest mi dobrze, jest spokojnie tu wewnątrz.

Za chwilę poród. Wreszcie mi się uda. Płynę spokojnie, nie czuję bólu. Dużo światła. Czuję jakbym rodziła się jako świetlista dusza. I w tym momencie zaczyna wychodzić ze mnie krzyk, jęk, rzężenie i skowyt. Tracę kontorlę nad swoim ciałem. Niedobrze mi, będę wymiotować…myślę.  Zamiast tego jednak wychodzą krzyki, jęki, drżenia . Potem silne ziewanie, wyziewywanie wnętrzności. Już nie daję rady, męczę się okropnie. Jak długo to trwa? Jeszcze chwila, jeszcze moment. Wyszło, zeszło ze mnie dużo. Robię się spokojniejsza, odczuwam ulgę. Przychodzi silny spokój.

Teraz jestem duża, świetlista i sama trzymam małą siebie na rękach. Podchodzimy razem do okna. Ja duża ona maleńka. Widzę swoją ścieżkę życia. Jest jeszcze przed nami brud i sporo śmieci do wyrzucenia ale dalsza częśc drogi jest czysta, świetlista a daleko w tle widzę świetlistą istotę ze skrzydłami. Może to anioł, może to ja?… Ja jestem światłem, urodziłam się. Jestem.

Dodaj komentarz